Udane szaleństwo

Na środku sceny żółta kanapa. Kolejne postaci siadają na niej i mówią prosto do widzów. Jesteśmy postawieni w niezbyt wygodnej sytuacji. Rzecz dzieje się w gabinecie psychoanalityka – i to my siedzimy na jego miejscu.

Tak bezpośrednia konfrontacja buduje szczególną atmosferę odbioru. Trudno powiedzieć na ile aktorzy grają, a na ile pokazują swoje prywatne emocje, nawet jeśli ubrane w historie ludzi, którymi z całą pewnością nie są. Granice się zacierają, a my czujemy się coraz mniej komfortowo. Ludzie siedzący na kanapie nie raz wydają nam się żałośni. Trudno tak o nich nie myśleć, kiedy patrzymy, jak, przekonani o własnym sprycie, podejmują gierki albo, przeciwnie, odsłaniają bezwstydnie to, co zazwyczaj starają się ukryć. A jednocześnie im współczujemy, bo za każdą historią stoi prawdziwy dramat.

Dziewczyna, która niedawno dowiedziała się, że ma raka. Przychodzi do gabinetu, żeby komukolwiek o tym powiedzieć – bo przecież nie matce. Uważa, że musi być silna, musi sama sobie poradzić, że nie może nikogo sobą obarczać. I jest przerażona.

Para, której małżeństwo balansuje na krawędzi rozpadu. Uczucie straciło początkową moc, ona bez przerwy jest w pracy, on jest bezrobotnym artystą. Na początku wizyty starają się stworzyć wrażenie, że wszystko jest w porządku, ale już po chwili na jaw wychodzą wzajemne pretensje.

Kobieta sukcesu, spełniona zawodowo, ale samotna. Myślała, że poroniła, po wizycie u lekarza okazało się, że nigdy nie była w ciąży.

Młody mężczyzna, który walczy o swoje małżeństwo, mimo oszustw i zdrad żony – dlatego że nie chce stracić syna. I nie chce powtórzyć błędów swojego ojca. Ma mnóstwo pretensji do swoich rodziców, ale ma też poczucie, że nie spełnił oczekiwań, jakie w nim pokładali, i uważa się za bezwartościowego faceta. A jednocześnie jako jedyny nie żali się i nie ma pretensji, tylko prosi o pomoc. Pewnie nie jest całkiem w porządku, jak każdy, ale to, jak się zachowuje, jak bardzo zależy mu na dziecku, sprawiło, że to właśnie jego opowieść najbardziej mnie poruszyła.

To tylko część historii. Każda przedstawiona niezwykle emocjonalnie i prawdziwie, każda poprzedzona rzuconą na ścianę krótką frazą, jakby notatką z terminarza – imię pacjenta, dzień tygodnia, godzina. Pomysł zaczerpnięto z telewizyjnego serialu Terapia (prod. HBO, 2008-2010), przeniesienie go na teatralne deski wymagało sporej odwagi i dojrzałości od odtwórców poszczególnych ról. Tym bardziej, że na osiem scen tylko jedna jest dwójkowa, pozostałe to w gruncie rzeczy monodramy, a taka forma jest dla młodego aktora szczególnie trudna. Zrobienie z tego dyplomu aktorskiego – i to na Wydziale Sztuki Lalkarskiej, białostockiej filii Akademii Teatralnej – wydawałoby się szaleństwem.

A jednak szaleństwo, które zrodziło się w głowie Łukasza Lewandowskiego, zmieniło się w sukces jego studentów. I on, i oni podjęli ogromne ryzyko – szczególnie oni, zazwyczaj schowani za lalką, przedmiotem lub po prostu za formą. Teraz musieli wyjść samotnie na środek sceny i się obnażyć. To sytuacja, która może nie zadziałać, nawet jeśli reżyser ma do dyspozycji naprawdę doświadczonych, utalentowanych aktorów. W InTreatment działa.

Nie twierdzę, że to spektakl pozbawiony wad. Nie wszyscy aktorzy są równie przekonujący, sam pomysł jest bardzo prosty, może nazbyt. Trzeba jednak pamiętać, że to dyplom – wtedy te zarzuty okazują się bezpodstawne. Studenci ATB sprostali trudnemu zadaniu, jakie przed nimi postawiono, pokazali się jako dojrzali aktorzy – to stawia InTreatment znacznie wyżej niż większość spektakli dyplomowych realizowanych na wydziałach aktorstwa dramatycznego. I to ostateczny dowód na to, że traktowanie absolwentów ATB jako aktorów gorszego gatunku nie ma najmniejszego sensu.

PS Zdjęcie zrobiłam w Cafe Próżna.

InTreatment (Terapia)
na podstawie serialu HBO In Treatment, sezon 1 i 2
reżyseria: Łukasz Lewandowski
przekład: zespół
scenografia, kostiumy, projekcje, światło: Monika Nyckowska
muzyka: Sigur Rós
obsada:
Laura – Anna Lipińska
Sophie – Małgorzata Chrzanowska
Sophie – Małgorzata Stróżek
Jake – Bartłomiej Olszewski
Mia – Julia Sacharczuk
Jake – Michał Karczewski
Amy – Małgorzata Stróżek
April – Daria Głowacka
Sophie – Urszula Chrzanowska

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Udane szaleństwo

  1. Bardzo udany spektakl. Prawdę mówiąc spodziewałam czegoś mniej profesjonalnego. Aktorzy zachwycają dojrzałością, talentem i kunsztem. Brawo!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s